|
|
 |
|
|
Warszawy czar i Kazio-talizman, czyli o przewrocie majowym z perspektywy hotelowego okna. Magdalena Samozwaniec przedstawia beztroską Mimi Bigourdan, a właściwie Mimi przedstawia się sama: ?Postanowiłam pisać pamiętnik, aby utrwalić swoje wrażenia pierwszych dni w Polsce po długoletnim pobycie w Paryżu". Mimi kocha Warszawę, przyjaciel Kazimierz mówi o miłości, pamiętnik kipi emocjami i skrzy się humorem. Wrażeń jest bez liku, a wszystko...
|
|
czytaj więcej
|
 |
| Autor: |
Samozwaniec Magdalena |
| Wydawnictwo: |
W.A.B. |
| Liczba stron: |
0 |
| Data wydania: |
2010 |
| ISBN: |
9788361445562 |
| Oprawa: |
Kartonowa |
| Format: |
13.5x12.5cm |
|
|
Wydawało się, że spuściznę literacką Magdaleny Samozwaniec znamy w całości i już nic nas nie zaskoczy. Aż nagle, po kilkudziesięciu latach od śmierci największej damy polskiej satyry, Rafał Podraza znalazł pożółkłe, nieuporządkowane kartki. Maszynopis jakiejś opublikowanej powieści ? pomyślał. Okazało się jednak, że są to teksty nieznane. Skrzące humorem, pisane z przekąsem i czułością wspomnienia o Krakowie sprzed dwóch wielkich wojen, o balach...
|
|
czytaj więcej
|
 |
|
|
Kalejdoskop portretów męskich charakterów. Mamy, więc do czynienia z hochsztaplerem, spirytystą, obleśnikiem, nudziarzem, uwodzicielem, dzieciorobem, czy dowcipnisiem. Dużo o małżeństwie, stąd też mamy mężów ubogich i bogatych, zakochanych i nie, dowcipnisiów, takich, którym nie udało się poślubić ukochanej kobiety czy takich, którym mąż nie potrafi być dyskretny. Trochę aforyzmów, choćby takich jak: Nawet najwięksi egoiści kochają swoje...
|
|
czytaj więcej
|
 |
|
|
Pełna humoru i przewrotna w swej wymowie proza, w której portrety kobiet są tak różnorodne jak życie. Mamy więc do czynienia z histeryczką, kobietą-radio, marudą, z okularnicą, z porządnicką czy snobką. Są też takie portrety, które trafiają do nas swoją uniwersalnością, dowiadujemy się, kiedy kobieta jest najszczęśliwsza, jakie ma kapelusze, jak umie prowadzić pamiętnik, czy jak zachowuje młodość.
|
|
czytaj więcej
|
 |
|
|
W myśliwskim stroju, z "flintą", Jerzy usiadł koło nas pełen morderczych myśli - nie pamiętam, co się wówczas strzelało, zające czy też kuropatwy. W pewnej chwili na jasnym niebie zaczęły się zbierać jeszcze niewinnie wyglądające chmurki. Wówczas Jerzy wyciągnął pięść ku niebu i zaczął brzydko przeklinać Stwórcę, że mu psuje polowanie. Wtem - huk, trzask, błysk, i o kilka metrów od niego padł piorun. Można rzec - "piorun z jasnego nieba". Jerzy,...
|
|
czytaj więcej
|
|